Coś niecoś dla dzieci do czytania, słuchania i oglądania.
sobota, 18 sierpnia 2018

Wiatr na plażę wpadł za nami
i rozpycha się łokciami!
Tu się wciska, tam się pcha,
woła: − Ja tu siądę! JA!

Już go pełno dookoła,
tu coś gwiżdże, tam coś woła,
naszą piłkę zabrał nam.
− Patrzcie! − pisnął − w piłkę gram!

Wstążkę porwał i nie zwrócił,
gdzieś za wydmą ją porzucił,
kapelusze strąca z głów −
no, po prostu szkoda słów!

Dorota Gellner



piątek, 17 sierpnia 2018

− Nigdzie nie ma takich ładnych kamyków jak nad morzem – powiedziała Hania rozkładając na kocu swoje skarby.
Były tam białe, różowe, żółte, szare, czerwone i czarne, i łaciate, a wszystkie okrągłe, równiutko obtoczone. Bo fale morskie przerzucają kamyki z miejsca na miejsce, ocierają jedne o drugie, aż zrobią się gładkie, bez ostrych krawędzi.
− A ja mam inny, nie taki jak twoje, i leciutki – odezwał się Leszek patrząc na rozłożone kamyki.
− Pokaż, jaki? – spytała Hania.
Leszek otworzył zaciśniętą piąstk1)ę. Jego kamyk był kanciasty, chropowaty, z jedne strony jakby odłamany. I właśnie w tym miejscu był najładniejszy, bo i kolor miał ciemnopomarańczowy, i połysk, i taki był przeźroczysty. Hania przyjrzała mu się uważnie.
− Zobacz! Tam coś jest w środku! –zawołała. − Chyba jakaś malutka muszka… Chodź, pokażemy mamusi!
− To bursztyn, i jaki ładny – powiedziała mama. Zaraz się przekonamy, czy się nie mylę.
Urwała kilka drobniutkich strzępków papieru i dotkn2)ęła ich potartym mocno o wełniany kostium bursztynem. Papierki przyczepiły się do bursztynu.
− Ja też tak zrobię…
Leszek potarł jeden z kamyków i przyłożył do papieru.
− Nie łapie… − zmartwił się.
− Bo kamień nie przyciąga papierków, tylko bursztyn – tłumaczyła matka.
− A bursztyn to nie kamień?
− Nie. Bursztyn to żywica, stwardniała żywica.
Dzieci  zdziwiły się.
− Żywica? Taka jak na sośnie i na świerku?
− Ale skąd ona się wzięła w morzu?
− I skąd w tym bursztynie znalazła się muszka?
− Muszka? – zainteresowała się mama. – Ależ tak, widzę ją…
Jaka szkoda, że ta muszka nie może nam opowiedzieć, co się tu działo przed wielu, wielu tysiącami lat…
− A skąd ona mogłaby to wiedzieć? – zdziwiła się Hania.
− Bo ona żyła przed tysiącami lat, kiedy nie było jeszcze ludzi na ziemi i kiedy nie było tu jeszcze morza…
− A co było? – zapytał Leszek.
− Były wielkie lasy, w których rosły przeróżne drzewa. Rosły też i sosny, dużo sosen... Między drzewami uwijały się większe i mniejsze owady, a wśród nich i nasza mała muszka…
− Ta sama, co w tym bursztynie?
− Ta sama. Dostrzegła błyszczącą kroplę na sosnowej korze i pomknęła ku niej.
Może to odrobina porannej rosy? Może słodki sok, który tak chętnie spijała z innych roślin?
Zanurzyła trąbkę w złotej błyszczącej kropli. Musnęła ją przednimi łapkami…
Co to? Coś trzyma i nie chce puścić… Zatrzepotała skrzydełkami… Teraz już i skrzydełka przylgnęły do niebezpiecznej kropli. Jeszcze trochę, a muszka utonie w lepkiej, złotej żywicy, która wypłynęła ze zranionej sosnowej gałęzi. Ostrzeżone przygodą swej towarzyszki, inne muszki odleciały. Została tylko ta jedna, ale została na zawsze…

− A co się potem stało?
− Potem?... Cóż, potem może ta kropla żywicy z muszką zatopioną w środku spadła na ziemię. Może całą sosnę obaliła wichura. Nie wiemy. Wiemy tylko, że później, po wielu latach, dawny las zalało morze, że z tych dawnych sosen zostały tylko bryłki stwardniałej na kamień żywicy, a w jednej z tych bryłek nasza mała muszka. Jej towarzyszki zginęły bez śladu. Ona przetrwała tysiące lat.
− Czy ta żywica to bursztyn? – spytał Leszek.
− Tak. Po każdej burzy morze wyrzuca na brzeg duże i małe kawałki bursztynu. Jedne są jasne, żółtawe, inne koloru miodu albo jeszcze ciemniejsze. I często możemy w nich zobaczyć zatopione muszki, pajączki albo kawałki mchu czy gałązki sprzed wielu tysięcy lat.

Hanna Zdzitowiecka, "Tęcza w kropli wody".



niedziela, 12 sierpnia 2018

Szumiała sosenka,
szumiała żałośnie,
że w ubogim piasku
ponad morzem rośnie.

Żałośnie szumiała,
łzy żywiczne lała,
gdy padły na piasek,
fala je zabrała...

Zabrała je fala
na głębie dalekie.
Leżały tam lata,
leżały tam wieki.

Wicher zwalił sosnę,
fale ją zabrały,
tylko te żywiczne

łezki pozostały.

Wyniosą je fale,
wyrzucą z głębiny.
Pozbierają ludzie
złociste bursztyny.

I może kto wspomni,
jak to przed wiekami
płakała sosenka
żywicznymi łzami.

Hanna Zdziitowiecka

piątek, 27 lipca 2018

Poczekajcie pszczółki,
ja też mam ochotę
na lipowych kwiatów
bukieciki złote!

Kwitną tak wysoko,
że mam kłopot z nimi,
ale macierzanka
rośnie tuż przy ziemi.

Kwiatuszki ma wonne
i słońcem ogrzane,
zlećcie z niej na chwilę,
o pszczółki kochane.

Jeszcze mi potrzebny
tysiącznik różowy,
prawdziwy rumianek
i listek miętowy.

Ususzę te skarby
dla naszej apteki,
będą dzieci miały
te zioła na leki.

Stefania Szuchowa

 

ilustracja: Bożena Truchanowska

wtorek, 24 lipca 2018

Lato jest bardzo bogate.
Nikt nie może
równać się z latem.
Lato ma złota tyle!
Więcej
niż najbogatszy jubiler!
Lato
razem ze słonkiem
rozdaje złote pierścionki.
Dziewczynkom w warkocze
złote wstążki wplata,
a złote piegi na nosie
to też podarunek lata.
Złoto jest tutaj
i złoto jest tam,
i w strumyku pełno jest
złocistych plam.
Chodźmy więc na łąkę
i tam pośród kwiatów
zbierajmy dziś blaski,
które daje lato.

Bo kiedy jesienią
przyjdzie szara słota,
to nie będzie nigdzie
ani skrawka złota.

Danuta Gellnerowa

 


ilustracja: Agnieszka Żelewska

piątek, 20 lipca 2018

Na górze róże,
na dole fiołki.
Kochamy się
jak dwa aniołki.

 

Siedziałem nad rzeczką,
bawiłem się beczką.
O Tobie myślałem,
do beczki wleciałem.

 

Szczęście jest jak świeca:
dmuchasz, chuchasz — gaśnie.
Kiedy dbasz o cudze szczęście,
Twoje błyszczy jaśniej.

 

Najłatwiej radość zgubić,
najtrudniej radość znaleźć.
Kto radość bardzo lubi,
ten się uśmiecha stale.
Bo uśmiech, gdy na twarzy gości,
jest kluczem do radości!

 

Liczydło rysuję w prezencie!
Liczydło powiększy Ci szczęście!
Liczydło odejmnie przykrości!
Liczydło pomnoży radości!
Liczydło wesołość niedzieli
nna dni powszednie rozdzieli!

 

Siedem płatków tu rysuję,
kreseczkę i kółko.
Przyjmij kwiatek,
no i zostań
moją przyjaciółką.

 

Mądre słowa w pamiętnikach
stoją zapisane.
Kto się wpisał,
liczyć będzie
na Twą dobrą pamięć.

 

Jeśli masz zmartwienie
lub coś Ci dolega —
zawsze Ci pomoże
oddany kolega.

 

Na dole ekran,
na górze antena,
a mnie wszystko nudzi
kiedy Ciebie nie ma!

 

Wpisuję Ci się
na środku strony,
a ten rysunek —
to dorsz mrożony.
Gdy będziesz jadła
na obiad dorsza,
pomyśl, że nie jestem wcale
taka najgorsza.

 

Może kiedyś spotkamy się w tłumie,
dorosłe będziemy, inne.
— Tak niedawno — powiesz —
grałam z Tobą w gumę,
i byłyśmy trochę dziecinne...

 

Czy to środa, czy to czwartek,
zawsze lubię Ciebie

Bartek

19:47, marijana2 , Inne
Link Komentarze (3) »
niedziela, 15 lipca 2018

Mój rower,
jak prawdziwy konik,
lubi z wiatrem
po ścieżkach gonić.

Lubi pędzić przed siebie
przez park i przez pole,
wciąż dalej i dalej,
koło za kołem.

Dorota Gellner

 




piątek, 13 lipca 2018

Hej, zadarły dzieci głowy
wysoko,
wysoko.
Co to za ptak kolorowy
leci
ku obłokom?

Ma zabawną, płaską głowę,
dwa długie
ogony...
— To latawiec! To latawiec
z papieru
sklejony!

Hanna Ożogowska

niedziela, 08 lipca 2018



Była sobie kartka papieru −
bardzo skromna,
cicha,
nieśmiała.

A po chwilach zaledwie niewielu
w żywych barwach stanęła cała.
I zaczęła, przejęta niemało,
opowiadać ciekawie o wszystkim.
Bo ta kartka −
nieduża i biała
stała się pięknym listem.

Równo, gęste linijki wyrazów
rozciągn
ęły się po niej szeroko. 

Kartka śmieje się,
opowiada coś, gwarzy…
I chce podziw obudzić wokół.

Będzie teraz jeszcze podróż daleka.
(Listy życia pół spędzają w podróżach). 
I jest zawsze ktoś, kto na nie czeka.
To dla zwykłej kartki radość tak duża.

Barbara Bauer

niedziela, 01 lipca 2018

Zieleń w mieście 
ledwie się mieści. 
Mało jej ogródków na przedmieśiach. 
To ciasnota jej doskwiera
na skwerach. 
To ją dusi dym. 
To bruk ją uwiera. 
Tyle — 
że wyściubia trawkę spod chodnika. 
Tyle — 
że zza płotu listek wytyka. 
Tyle — 
że wsunie się brzózką nad rynną.

Tyle — 
że tam będzie,

gdzie jej być nie powinno.
Otwórzmy drzwi i okna
na przestrzał —
żeby mogła wejść swobodnie 
do mieszkań. 

Joanna Kulmowa

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20
Witam miłych Gości w "Bajkowym Ustroniu", będącym kontynuacją bloga "Bajkoteka", który przez pewien czas prowadziłam na Onecie.